Menu

Anna Blog

...takie sobie dyrdymałki...

Tam, gdzie słońce nie dochodzi

annazadroza

Cały dzień tv się podniecała zmianą premiera. Ja nie, bo cytując klasyka - to zamiana dżumy na cholerę, czyli jeden diabeł. Dziś bezpośrednie skutki "dobrej" zmiany odczuła na własnej skórze przyjaciółka M. Poszła do urzędu załatwić pilną sprawę i ... niczego nie załatwiła, bo nie ma ulicy, na której mieszka od 35-ciu lat. Nie ma ulicy w systemie, wykasowana została, choć dopiero odbyło się zebranie w spółdzielni, mieszkańcy się nie zgadzają na zmiany, nie było żadnego oficjalnego powiadomienia. Pokazano bardzo dokładnie gdzie "dobra" zmiana ma normalnych ludzi. Tam, gdzie słońce nie dochodzi... Teraz - gdy każdy się zorientuje, że
nie mieszka tu gdzie mieszka - będzie trzeba wszystkie dokumenty zmieniać, dane czyli nazwę ulicy w iluś miejscach, płacić za zmiany w aktach notarialnych, księgach wieczystych i nie wiadomo w czym jeszcze. To się dopiero okaże w zupełnie nieoczekiwanych sytuacjach. Za wszystkim kryją się pieniądze, które musimy płacić my, mieszkańcy. Uważam, że wszelkie opłaty powinien pokrywać - z własnej kieszeni - ten, kto podjął bezsensowną decyzję o zmianie nazwy.

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • irsila

    Ja bym się również bardzo wkurzyła taką zmianą.

  • annazadroza

    Irsila:-) Wszyscy mieszkańcy się wkurzają, oprócz tych, co sobie jeszcze nie zdają sprawy z konsekwencji.

© Anna Blog
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci