Menu

Anna Blog

...takie sobie dyrdymałki...

Dziękuję i zapraszam

annazadroza

Naprawdę miałam zamiar tkwić tu do świąt, jednak już mnie ogarnia zniechęcenie. Trudno się wchodzi na blog, na znajome blogi również, skomentować ciężko, zalogować się nie chce, bardzo długo trzeba czekać na cokolwiek i czasem bez rezultatu. Pomyślałam, że zaglądać będę dopóki się da, odpowiem - też jeśli się da - na każdy komentarz. Nowych wpisów już jednak tu nie będę wstawiać.
Zapraszam do odwiedzin w nowym miejscu:

annapisze.art

Jednocześnie dziękuję za wszystkie dotychczasowe spotkania, rozmowy, były czymś nowym w moim życiu, dopiero przecież dwa lata minęły od mego pobytu na bloxie - i baaardzo ważnym, znaczącym i miłym doświadczeniem. Z częścią z Was już się odnalazłam w nowych miejscach, pomału się ułoży reszta - skomplikowanych na razie - spraw technicznych i znów w tej naszej nowej wiosce (jak mówi Ewa) poczujemy się jak u siebie.
Tak więc dziękuję, pozdrawiam i posyłam mnóstwo Ciepłego i Puchatego, do zobaczenia:-))))))))))))

 

Szilusia myśli:)))

annazadroza

Jest Dzień Chłopaków - myśli Szilusia.
Muszę ułożyć wierszyk dla Skitusia,
wszak on Dziewczynom napisał życzenia,
każda by chciała ich wszystkich spełnienia.
Niech więc zdrowi będą, bo jak któryś chory,
oj, to ja bardziej wolę już potwory...
Jak ma któryś katar to jest koniec świata
i trzęsie się cały nawet w środku lata!
Niech więc zdrowi będą, życzliwi, weseli,
to i nam dobry nastrój od nich się udzieli.
Niech będą szarmanccy, mili, sympatyczni,
czasami liryczni albo romantyczni,
dobrzy i pomocni, także zawsze grzeczni,
uprzejmi, umyci, pachnący, słoneczni
od uśmiechu co zawsze gości na ich twarzy...
Westchnęła Szilunia. - Co też mi się marzy?
Cóż, najważniejsze, by byli kochani,
uczucia uznania mieli od swej pani,
miskę pełną żarła i kącik do spania,
i żeby od nikogo nie dostali lania.
Dobrze, kończę już - szczeknęła Szilusia,
zaraz w ucho skubnę mojego Skitusia
a potem mu powiem: wszystkiego najlepszego
jak każda z pań dzisiaj do Chłopaka swego:)))

  

 

 

Skituś życzy:)))

annazadroza

Na Dzień Kobiet kwitną kwiatki,
to nie maki i bławatki
lecz krokusy i śnieżyczki
byście były jak księżniczki,
by radości była masa,
by partnerzy - pierwsza klasa,
aby słonko Wam świeciło,
wokół się zazieleniło,
by marzenia się spełniły,
skryte pragnienia ziściły,
aby niczego nie brakowało,
kłopotów żadnych lub - choćby mało,
we szystkim żeby się Wam darzyło,
no i po prostu - dobrze się żyło.
Do tego szczęścia oraz słodyczy
wszystkim Dziewczynom Skituś życzy:)))

 

 

Jakie wyczerpujące jest myślenie;)

annazadroza

Okres przed każdymi wyborami powoduje zwiększenie ruchu w każdym środowisku. To jakby patrzeć w garnek położony na źródle ciepła. Zobaczyć można na dnie garnka najpierw nieliczne bąbelki, potem zwiększającą się ich ilość, następnie obserwuje się ruch wody coraz większy aż do bulgotania i ruchu tak silnego, że woda potrafi się wydostać z garnka zalewając źródło ciepła jeśli nie zostanie ono zmniejszone. Ot, takie skojarzenie miałam podczas śniadania słuchając informacji o różnych wczorajszych wydarzeniach i wypowiedziach. Byłam nie na bieżąco ponieważ skupiałam się głównie na klikaniu i powstrzymywaniu głośnych przekleństw cisnących się chwilami na usta gdy kliknęłam nie w to, co trzeba i znów coś naknociłam.
Teraz już wieczór, nareszcie dotarłam do tego, co to jest URL, tzn. dalej nie wiem co to, ale wiem, że jest przydatne, żebym mogła u Was na blogspocie komentować. Cały dzień mi to zajęło. Myślenie na ten temat mi zajęło. Wreszcie doszłam metodą prób i błędów przy czym ilość ostatnich była przeogromna. Dalej nie wiem co zrobić, jeśli tylko za pomocą konta Google można pisać. Może mi ktoś podpowie, bo nie wiem czy sama na to wpadnę. Wyczerpałam limit genialnych odkryć chyba na najbliższe dziesięć lat;) A jakie to wyczerpujące;)))

 

No i tak

annazadroza

Bardzo mi żal z powodu bloxitu (termin Ewy), weszłam na kilka blogów dzisiaj, tak pożegnalnie i żal. Wyglądu, łatwości obsługi, przejrzystości komentarzy i prostoty ich dodawania, co powodowało, że komentowanie stawało się rozmową. W tych innych, obcych jeszcze miejscach, ehh, szkoda mówić.
Życie jednak toczy się dalej, gdzie nie spojrzeć - burzliwie, ale nie chcę o tym mówić. Słońce zaświeciło i na jasnej stronie życia wolę się skupić.
Rano mżyło, nawet założyłam Skitusiowi płaszczyk, bo choć było stosunkowo ciepło - dzięki ubranku mniej się zachlapie a więc i błota mniej przyniesie do domu. Zaś błota mnóstwo na łące, nie dało się chodzić, firma ogrodnicza, która mieści się w sąsiedztwie rozjeździła trawę i jest bagno po prostu. Wczorajszego ranka ziemia była na tyle zmarznięta, że nawet do lasku z psiakami poszłam.
Poza tym siedzę, klikam, przenoszę, szukam, złoszczę się, mam dość a potem się cieszę jak coś mi się uda. No i tak.

 

 

 

© Anna Blog
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci